* * *

To co tu przeczytasz i znajdziesz to właściwie mój prywatny Świat. Moje życie i marzenia schowane między wierszami tekstu, który tu przeczytasz. Nie komentuj jeśli masz potępiać moje życie i marzenia, bo czasami jedno słowo może zniszczyć wszystko co ktoś ma... Co ja mam...
-Kasiek

poniedziałek, czerwca 14

Zatrzymaj

Człowiek czasami się łamie.
Tak łamie się.
Może nawet coś więcej. I wtedy widzi więcej; widzi to czego widzieć nie chciał przez przeszło 3 lata... Staje się wśród praktycznie obcych twarzy i myśli jak się wydostać z tego przytłaczającego cie piekła.
Łzy nie tyle ze strachu, co z bezsilności i zapomnienia parzą twarz.
I wtedy do tego wszystkiego okazuje się, że nie ma ich nawet kto wytrzeć, bo wszyscy myślą, że przesadzasz. Że jesteś nadwrażliwa. Że Bóg wie jeszcze co.
A z nieba zaczyna padać deszcz. Wchodzisz w zimne lecące z nieba strużki wody i chłodzisz emocje.
Wchodzisz do domu, siadasz. Schłodzona, oczyszczona, ale i wtedy w kącikach oczu pojawia się wrzątek.
Zapominasz po co istniejesz. Nie wiesz gdzie iść, co robić. Jak przeżyć...



wtorek, czerwca 8

Pustka

Zbyt mocny szept, zbyt
gwałtowna delikatność, zbyt
szybkie uniesienie.
Potem cisza, marazm.
Zmysły w agoni kłębią się
w mózgu, w myślach.
Krzyk, a potem już tylko...
Tylko ból.


jutro
a na klifie
w strugach deszczu
oświetleni stali oni
aniołowie
patrzyli jak tonę
czekali
by zabrać duszę
w lepszy świat

a ja wciąż tu
uparcie łapie tlen
oddecham
zachłysam się wodą
ale wypływam
na powierzchnię
nie utonę!
jeszcze nie dziś

czwartek, czerwca 3

I'm too heavy

Nieobecność
Kim jesteś?
Czym jesteś
dzisiaj?
Po tylu latach
milczenia, głuchej
ciszy. Powiedz mi,
napisz, jak dzisiaj
brzmi Twoje imię?
Gdzie Cię poniósł 
los?
Powiedz mi, co
z tamtymi uczuciami?
Tęskniłaś? Płakałaś?
Wspominałeś? Śmiałaś
się? Opowiedz, proszę
mi.



Malinowe
Tylko czubki moich palsów dotykają
ziemi. Unoszę się prawie cała,
szukam cię. Na policzkach czuje
płatki róż, które parzą, nie bardziej
niż maliny w ustach.Gdzie ten tlen?
Zaraz się uduszę... Daj mi oddychać,
bo tracę równowagę. Wspomagam się,
podtrzymują mnie twoje silne ręce,
niby metalowa obręcz wokół mnie. Dusze
się, z malinowym sokiem w ustach.
Opadamy na trawę, która dźwiga już
ranną rosę. Będzie teraz unosić i nas.
Krople z zielonych listkówch chłodzą.
Oceany oczu, wzburzone, szalone,
rzeki pełne czerwonego płynu porwał
szaleńczy nurt. Ogień, Woda, Wiatr. 


Ciao!