* * *

To co tu przeczytasz i znajdziesz to właściwie mój prywatny Świat. Moje życie i marzenia schowane między wierszami tekstu, który tu przeczytasz. Nie komentuj jeśli masz potępiać moje życie i marzenia, bo czasami jedno słowo może zniszczyć wszystko co ktoś ma... Co ja mam...
-Kasiek

czwartek, lutego 3

plaża.

  Cicho. Spokojnie, a jednak coś zaburza całość. Wszystko jest normalnie, ale jednak nie jest. Dzisiaj nie przedstawię nic sensownego, ani mądrego. Dziś potrzebuje po prostu ochłonąć. I opowiedzieć jak wygląda plaża mojego umysłu, jak kocham gwiazdy i jak lubię przymykać oczy na ten cały cywilizowany świat. Czasami zastanawiam się czy nie mam czegoś z anarchoprymitywisty. Oczywiście nie chce wysadzić ani rządu, ani szkół i laboratoriów w powietrze, ale po prostu szkoda mi się robi widząc coraz większy deficyt dziewiczej przyrody. Tak właściwie ta prawdziwa "dziewicza" przyroda jest jakimś ewenementem ostatnio, a nie powinna być.
  Zapędziłam się, ale wrócę może do plaży.
  Jak wyobrażacie sobie plażę?
  Bo ja właściwie, gdy zamykam oczy i myślę plaża, to mam przed sobą mokry, chłodny piach. Piach, ale taki jakby ktoś zabrał mu trochę połysku. Niemal czuję jego wilgoć na stopach. Ten drobniutki kamyczek przypomina mi trochę letnie wieczory. Ciepłe, ale jednak przydałoby się mieć na sobie cardigan. Ta moja piaskowa smuga ciągnie się po prawej i lewej niezbyt szerokim pasem, który ograniczają z jednej strony morze, a z drugiej wysokie trawy porastające wydmy.
  Morze jest lekko wzburzone, jakby opowiadało jakąś historię. Milknie czasami, by znów spienić się pod uderzeniem kolejnej fali. Tak jakby szept i krzyk w jednym. Woda jest koloru stalowego błękitu. A linia horyzontu, która rysuje nie jest idealna.. Rozmazuje się, jest subtelna i nieznana. Tajemniczy horyzoncie, co skrywasz?
  Na delikatnie niebieskim niebie zwisają przejrzyste białe chmury. Przypominają trochę watę cukrową, która przykleiła się do sufitu. Tej słodyczy na moim niebie jest dużo i często staje ona na drodze ciepłym promieniom słonecznym wędrującym ku wilgotnemu piachowi.
  Moja plaża jest pusta i nie ma na niej super gorąca. Jest cicha i spokojna, a jednocześnie wzburzona i tajemnicza.

  Jaką plażę skrywasz Ty?



4 komentarze:

Julie pisze...

może Cię to zdziwi ale moja plaża jest bardzo podobna do twojej,równie spokojna i tajemnicza. Nie ma mega słońca i gorąca. Jest popołudnie może szumi, piasek jest wilgotny, a słońce przebija się tylko gdzieniegdzie.. Moja plaża równie jest pusta. Jest moim miejscem. Miejscem po którym chodzę boso właśnie w długim cardiganie i podartych znoszonych jeansach. Moja plaża kompletnie mnie wycisza.

Rotek pisze...

Na mojej jest dużo śmieci i bzykających się par.
Żartowałem ;p
Ale w tym pierwszym jest ziarno prawdy :D

Kasiek pisze...

Julie, nie zdziwiłaś mnie, wręcz czekałam czy ktoś ma podobną. Chociaż szczerze zastanawiałam się, czy większość nie widzi gorącej brazylijskiej plaży pełnej roznegliżowanych opalonych ciał.. :)

Rotku hmm.. Wesoło na tej plaży :D Co do pierwszego, no niestety, ale rzeczywiście, nasza społeczność nie lubi dbać o porządek środowiska, nawet takiego w którym się znajduje, chociażby z własnego lenistwa, a właśnie nie koniecznie z wandalizmu :)

Berryburn pisze...

Rozmawiałam dokładnie o tym samym wczoraj przy piwie ze znajomymi. nie wiem czy to zbieg okoliczności czy mamy podobne gusta, przedstawiłam plażę jako mokry piach i morze, które wzburzone falami nie daje mu wyschnąć. Wydmy porośnięte tracącą zieleń trawą i drewniany dom z ogromnym tarasem, na którym każdego ranka można pić aromatyczną kawę.